Odszedł od nas dr Jacek Pietrzykowski
ppłk dr n. med. Jacek Pietrzykowski
Nie sposób oswoić się ze śmiercią. Żołnierze i lekarze widzą ją bez przerwy i przyzwyczajają się do pewnych jej aspektów, lecz nie do jej istoty.
Jonathan Carroll - Głos naszego cienia.
26 stycznia 2009 roku po krótkiej, ciężkiej chorobie zmarł w Warszawie, lekarz specjalista medycyny nuklearnej, kierownik Pracowni Scyntygraficznej Zakładu Medycyny Nuklearnej Centralnego Szpitala Klinicznego MON Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, pracownik Mazowieckiego Centrum PET-CT, doktor nauk medycznych Jacek Pietrzykowski. Miał 44 lata.
Jacek Pietrzykowski urodził się 4 czerwca 1964 roku w Pabianicach. W latach 1986-1992 studiował na Wydziale Lekarskim Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Dyplom lekarza otrzymał w 1992 r. Całe życie zawodowe związał z Centralnym Szpitalem Klinicznym MON przy ul. Szaserów 128 w Warszawie, gdzie pełnił służbę od 1993 roku. osiągając specjalizację z medycyny nuklearnej oraz doktorat w tej dziedzinie. Jednocześnie awansował na kolejne stopnie wojskowe aż do stopnia podpułkownika. Stale pogłębiał swoją wiedzę medyczną, prowadził badania naukowe. Opublikował kilkanaście prac naukowych i wygłosił kilkadziesiąt referatów na krajowych i zagranicznych zjazdach naukowych. Rozpoczął przygotowania do napisania rozprawy habilitacyjnej. Staże naukowe odbył w kilku zagranicznych ośrodkach naukowych. Dobrze opanował zarówno technikę badań scyntygraficznych jak i badań pozytonowej tomografii emisyjnej PET-CT. Brał udział w organizacji i z wielkim zaangażowaniem pracował w Mazowieckim Centrum PET-CT. Był zwolennikiem pracy zespołowej. Był człowiekiem skromnym, pracowitym, bez reszty gotowym służyć pacjentom i pomagać kolegom. Zdobył sobie sympatię, zaufanie i wdzięczność wielu ludzi. Fascynowało go zastosowanie informatyki w medycynie nuklearnej i nowoczesne techniki obrazowania z wykorzystaniem izotopów promieniotwórczych. Niezwykle pracowity i skromny, nigdy się nie wywyższał, a w dyskusjach szanował poglądy innych osób. Był człowiekiem dobrym, przyjaznym, towarzyskim i rozmownym. Lubił grać w tenisa, interesowała Go fotografia cyfrowa. Przywiązywał dużą wagę do życia rodzinnego. Na pierwszym miejscu stawiał swoją żonę i syna. Każdy z nas zapamięta Jacka inaczej. Żona i syn pamiętają Go z codziennego życia jako troskliwego męża i ojca. Koledzy w pracy jako życzliwego kolegę i rzetelnego współpracownika. Jako kolega i przyjaciel był wyjątkowo życzliwy, szczery, pełen ujmującej empatii i w sposób niezwykły dla współczesnego świata uczciwy. Odszedł od nas przedwcześnie wspaniały człowiek, lekarz, żołnierz, mąż, ojciec, syn, zięć, przyjaciel - dobry duch, którego pamięć pozostanie zawsze żywa w gronie rodziny, przyjaciół, współpracowników i chorych. Żegnamy Ciebie Jacku z bólem, odszedłeś o wiele za wcześnie. Pozostaniesz zawsze w naszej pamięci.
Przyjaciele, koledzy i współpracownicy