Medycyna w Mundurze
HISTORIA: Nieznane fakty z rzezi wołyńskiej. Pomoc medyczna na kresach wschodnich w latach 1943-1944

By uchronić się przed atakami UPA, Polacy przekształcali swoje wioski i miasteczka w ośrodki samoobrony. Większość z tych miejscowości została rozgromiona. Przetrwały jedynie największe, w których zdołano zorganizować skuteczny system obrony. Jednym z ważniejszych elementów tego systemu była pomoc farmaceutyczna i medyczna dla obrońców oraz tysięcy uchodźców. W tak dużych skupiskach wielkim zagrożeniem były choroby zakaźne - głównie dur brzuszny.
Kurs "Medycyna i chirurgia pola walki"
W dniach 3-5 lipca br., w Wojskowym Instytucie Medycznym, odbył się kurs „Medycyna i Chirurgia Pola Walki” dla lekarzy i pielęgniarek przygotowujących się do wyjazdu na XIV zmianę misji PKW Afganistan. Zabezpieczenie medyczne zmiany organizuje I Wojskowy Szpital Polowy w Bydgoszczy. Realizatorami kursu były: Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz Zakład Medycyny Pola Walki WIM.
Program szkolenie obejmował wykłady, ćwiczenia praktyczne oraz zajęcia kliniczne.
W części wykładowej omówiono wybrane problemy kliniczne, ze szczególnym uwzględnieniem urazów i chorób najczęściej występujących w warunkach misji afgańskiej (w tym zaburzeń psychicznych), postępowanie w zdarzeniach masowych oraz zasady ewakuacji medycznej.
Zawsze w pełnej gotowości!
Zobacz pierwszy film z polskiego szpitala w bazie w Ghazni!
Stres zespołu ratowników był tym większy, że musieli udzielać pomocy wyrwani ze snu, zupełnie zaskoczeni. Komandosi znikają nocą, nad ranem, po cichu wracają do bazy. Wszyscy się przyzwyczaili do komunikatów o kolejnych sukcesach specjalsów. Ale tym razem doszło do tragedii.
Do tego medycy znali - co najmniej z widzenia - całą ekipę żołnierzy GROM-u. A przecież co innego, gdy niesie się pomoc obcej osobie, co innego, jeśli komuś, kogo się zna. No i skala była niespotykana. W naszym szpitalu w bazie Ghazni nie było jeszcze jednocześnie tylu rannych Polaków…
Rozmowa o szpitalu nie jest łatwa. Z jednej strony trzeba pamiętać o zagwarantowaniu anonimowości pacjentów, z drugiej – spora część informacji to „dane wrażliwe”. Żadna armia ich nie ujawnia.
DR NARCYZ RADZI. Picie ratuje życie, czyli kiedy grozi odwodnienie

Przed laty służyłem w PKW w Libanie. Nasze placówki rozmieszczone były w kilku miejscach, głównie w strefie przygranicznej. Stacjonowaliśmy w terenach typowych dla strefy klimatu śródziemnomorskiego. Charakteryzuje się on krótką, obfitującą w opady zimą i długim, upalnym latem. Średnioroczna temperatura sięga dwudziestu stopni Celsjusza, co oznacza, że latem temperatura powietrza często przekracza czterdzieści stopni. Znaczna wilgotność powietrza przyczynia się do jeszcze dotkliwszego odczuwania temperatury. Wszystko to powoduje, że organizm człowieka poddany jest silnemu stresowi termicznemu.
Moja, XIX zmiana PKW, dotarła do Naqoury pod koniec kwietnia, a więc w okresie rozpoczynających się upałów. Już przejazd z lotniska pozwolił odczuć na własnej skórze, że drelichy mundurów polowych, tak dobrze spełniające swoją rolę w Polsce, tutaj okazują się zbyt ciepłe i nieprzewiewne. Szybka zamiana umundurowania na modele przygotowane dla kontyngentów służących poza granicami kraju, już niejednego żołnierza uchroniła przed przegrzaniem. Nie wszystkim jednak udało się uniknąć odwodnienia.
Czy bieganie w maratonach jest bezpieczne?

Jednak od czasu do czasu docierają do nas niepokojące informacje o śmierci młodych osób w trakcie biegów długodystansowych. Tak było m.in. w trakcie ostatniego Maratonu Poznańskiego czy na dolnośląskim „Biegu Wulkanów”.
Powstaje więc pytanie: czy tak wyczerpujący wysiłek jest bezpieczny dla zdrowia?
Wyjaśnijmy więc na początku: nagłe zgony w biegach długodystansowych są - na szczęście - zdarzeniem bardzo rzadkim. Największe, retrospektywne badania w tym zakresie przeprowadzono oczywiście w Stanach Zjednoczonych. Zrealizował je Kim ze współpracownikami. Autorzy korzystali z danych organizacji „Running USA”, która starannie dokumentuje wszystkie przypadki nagłych zatrzymań krążenia w trakcie maratonów i półmaratonów. W efekcie uzyskano dane dotyczące blisko 11 milionów uczestników imprez organizowanych w latach 2000-2010.
Okazało się, że ryzyko NZK (nagłego zatrzymania krążenia) w półmaratonie wynosi 0,27 na 100.000, a w maratonie 1,01 na 100.000. Czyli udział w maratonie jest obarczony trzykrotnie większym ryzykiem NZK, niż udział w półmaratonie !